blog w liczbach

  • Wszystkich wizyt: 517
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 5

Ostatnie ;)

Zawsze przy Tobie

Przepraszam Cię z góry za wszystkie me wyrazy,

Honoru i imienia swego nie zostawię dziś bez zmazy.

Pomyśl chwilę i przypomnij sobie wszystko,

byłem przy Tobie zawsze jak tylko być mogłem blisko.

Byłaś w potrzebie ja byłem pod ręką,

starałem się szybko przybyć jak ratownik karetką.

Nigdy od Ciebie nic nie oczekiwałem,

nawet jak w sercu swym głśno płakałem.

Swoje problemy rozwiazywałem sam,

nidgy nie chciałem by usłyszał o nich świat.

Zawsze starałem się to po cichu zagrać,

małymi kroczkami się w Twoje serce zakraść.

Ty wolałaś to wszystko rozgłosić,

przekazywałaś to, choć nikt Cię o to nie prosił.

Do niedawna siedziałem cicho,

lecz przyszedł czas by wywołać z lasu licho.

Nie jestem ślepy mam umysł rozumny,

potrafię poznać uczucia i jestem z tego dumny.

Zawsze wiedziałem że coś jest nie tak,

nawet gdy o Tobie kłamstwo obiegało świat.

Wypowiadajac jedno w głowie masz już drugie,

to sprawia że jesteś najlepszą osobą w grupie.

Lecz nikt w świecie nie jest idealny,

zaraz przedstawie dowód jednoznacznie namacalny.

Od lat kilku starałem się o twe względy,

nie licząc ilości prób potykając się o swoje błędy.

Gdy myślałem że jestem blisko,

swoim prostym nie rujnowałaś wszystko.

Jak bokser w ringu leżę na łopatkach,

swoje ostatnie tchnienia zapisuję łzą na kartach.

Nie poddaję się wstaję o własnych siłach,

próbuję zainponować Ci jak Sparta w Termopilach.

Ja Cię w sercu trzymam lecz Ty tego nie dostrzegasz,

próbuje Ci to powiedzieć lecz sprytnie się mnie wystrzegasz.

Zapamietaj jednak ta króciutką puentę,

jedno wytrawne zdanie niczym spaghetti al dente.

Moje serce poranione Twoim nożem

będzie krwawić ciągle twarząc jedno czerwone morze.

Ale nawet tak skrzywdzony przez Ciebie

będę przy Tobie zawsze w najtrudniejszej potrzebie.

Miłość w sercu

Opowiem wam historię, wyciągniętą z  życia,

w której chłopak przez dziewczynę wpada w problem picia.

Lecz od początku jak to się zaczęło,

zakochał się w niej aż mu serce płonęło.

Gdy zobaczył ją po raz pierwszy,

czuł się jakby miał ucięty język.

Nie mógł powiedzieć głupiego hej,

nawet gdy jego oczy spotkały oczy jej.

Następnego dnia żałował że nie zrobił kroku,

bo mógł poznać najpiękniejszą dziewczynę w bloku.

Ale chłopak miał farta, ukazała mu się po raz drugi,

akurat wtedy gdy kupował szlugi.

Podszedł elegancko i powiedział grzecznie „Dzień dobry jestem Karol”.

Odpowiedziała „siema” było słychać że to wielka ściema.

Nie poddał się zrobił jeszcze krok do przodu,

zaproponował jej porcyjkę lodów.

Ona się zgodziła poszli więc gdzieś razem,

on z obawą w sercu ona z głupim żartem.

Gdy wracali jej plan się ziścił,

spotkali grono pełne nienawiści.

Pech chciał że była im znana,

mieli umowę biją każdego nowego Pana.

„O co chodzi ziom czy czegoś potrzeba?”

zdążył powiedzieć nim uderzył w trzepak.

Wiele czasu minęło zanim się pozbierał,

zdążył wstać a przed nim już była giwera.

„Dawaj kasę frajerze to moja dziewczyna,

nie jesteś godzien nawet, obok niej przebywać”.

Dał im wszystko co miał mówiąc „nie róbcie mi krzywdy”

uśmiali się wybijając mu zęby.

Po tym wszystkim nie wychodził z domu,

zaczął topić swe smutki w litrach alkoholu.

Nic nie pomogło nawet bliskość przyjaciół,

bo w sercu czuł jakby coś utracił.

W końcu przyszedł ten dzień w którym musiał to zrobić,

zawiązał sznur by się nim ugodzić.

Nadeszła ta chwila na którą czekał,

dźwięk spadającego krzesła – umiera.

A teraz happy-end całej tej historii.

Jestem jedynym autorem straszliwej zbrodni.

Karol to ja, a tragedia mój wymysł,

lecz tytuł jak najbardziej prawdziwy.

Prawda młodości

Jesteśmy młodzi i młodzi zostaniemy,

nie myśl czy śmierć jutro Ciebie nawiedzi.

Żyjmy spokojnie łapiąc każdą piękną chwilę,

nie zastanawiajmy się co pozostawiliśmy w swoim tyle.

Wszyscy w życiu popełniamy wiele błędów,

nie oszukujmy się ciężko wyjść z trudnych zakrętów.

Tragedia za tragedia goni nas czas,

kochajmy mądrze nim śmierć odwiedzi nas.

Każdy z nas ma policzone dni,

nie wiem kiedy odejdę tak jak tego nie wie nikt.

Nie myśl że stąd znikniesz,

na to przyjdzie jeszcze czas. Pomyśl co tu pozostanie,

postaraj sie na lepsze zmienić świat.

Nie pomożesz sobie tak jak nie pomożesz mi,

myśląc że jest nie dobrze że są dla nas trudne dni.

Żyjemy w czasach gdzie w powietrzu wisi wojna,

tak jak Ty boję się krwawej wymiany ognia.

Miłosne samobójstwo

Stoję na nogach pistolet w kieszeni,

od samobójstwa nikt mnie już nie oddzieli.

Lufa przy oku w łokciu lekko zgięta ręka,

przypomina mi to Ciebie lecz chciałbym nie pamiętać.

Wszystkie zdarzenia powiązane z Twą osobą,

zawładnęły nagle moją już straconą głową.

Długo walczyłem by wszystko zostawić,

z obsesji o Tobie chciałem się wybawić.

Jestem jednak tylko człowiekiem,

miłość jest dla mnie jedynym super lekiem.

Nie posiadam wiele lecz dla Ciebie oddam wszystko,

chciałem tak powiedzieć, lecz nie byłaś nader blisko.

Dwa słowa

Nie pierwszy raz otwieram swoje serce,
stało się to już mojego życia sensem.
Przez te teksty mogę się wyzwolić,
na więcej niż zwykle mogę sobie pozwolić.
Krwawa rana z każdej strony mego serca,
kolejny raz już miłość mnie nakręca.
Chciałbym wyznać to co pozostało,
lecz by to wyrazić słów mam już za mało.
Dlatego ujmę to w dwóch króciutkich słowach,
lecz namieszam wam w waszych prostackich głowach.
K jak kompleksy rozliczne,
boli mnie to jak psychologa wytyczne.
O jak omamy światłe,
w głowie uczuć jedno wielkie battle.
C jak cierpienia Wertera,
zrozumiałem mnie też to już doskwiera.
H jak harmonia serca,
wolałbym mieć to niż nowiutkiego merca.
A jak analfabetyzm,
czasem czuje jakbym cierpiał na artretyzm.
M jak melancholia,
smutek ogarnia mnie niczym ochronna folia.
C niczym chamstwo pospolite,
czuje że popełniam przestępstwa rozmaite.
I jak idiotyzm panujący,
przez fałszywych ludzi jestem ledwo konający.
E bo ę nie występuje,
będę miał epitafium którym Ciebie uszanuję.
Jasny przekaz z 9 liter płynie,
problemów znów narodzi się aż po samą szyję.

Reinkarnacja ;)

Z głębi duszy wyciągam ten monolog,

nakreślę Tobie historii mojej prolog.

Zanim zacząłem wyrażać swoje myśli,

byłem jedynie więźniem okrutnej nienawiści.

Wszystko związane z ukochaną osobą,

było dla złych myśli jak młynowi potrzebną wodą.

Nie wiedziałem czy sobie poradzę,

nie myślałem o sobie przybrałem na wadze.

To wszystko popchnęło mnie bym to już uczynił,

bym w przyszłości nie powiedział żem wtedy zawinił.

Zacząłem więc pisać najpierw po kryjomu,

wstydziłem się nie mówiłem tego byle komu.

Popełniłem jednak niewybaczalny błąd,

za ten czyn należy mi się najwyższy sąd.

Pokazałem teksty opisujące miłość,

osobie która dla mnie nie wie co to litość.

Wtedy żałowałem teraz już nie muszę,

zobaczyłem więcej i uwolniłem duszę.

Dostrzegłem świat poza tą jedyną,

dziękuje Ci za to nie obarczam Cię winą.

Moje uczucia mnie ukształtowały,

otworzyłem się na świat to był wybór doskonały.

Żyje dalej i tego nie żałuję,

powoli do innej uczucia swe kształtuje.

Nie będzie łatwe porzucenie myśli,

ważna osoba dla mnie ma być stertą zżółkłych liści?

Brzmi to okrutnie czystą prawdę jednak kryje,

takie wyroki boskie losu straszliwe pomyje.

Puenta krótka zapadająca w serce,

kochający raz następną kocha więcej.